Domowy pasztet wegetariański

Wyznaczyłam sobie za cel, że w tą Wielkanoc podzielę się z wami przepisem na idealny odświętny, roślinny pasztet. Mam nadzieję, że udało mi się osiągnąć to zamierzenie 😉

Magiczny składnik, którego użyłam w tym wegetariańskim przepisie może, być dla was zaskoczeniem. Jednak uwierzcie, że nadaje mu bardzo pasztetowy smak, a inspiracja do jego użycia był przepis z książki z tradycyjnymi przepisami kuchni polskiej.

Zależało mi na kierowaniu się tradycja, dlatego nie znajdziecie tu, popularnego w innych tego typu przepisach, sosu sojowego. Nasze polskie babcie go nie używały i uważam, że byłby on „pójściem na skróty”.

Składniki na jedną keksówkę:

200 g brązowej soczewicy

łyżeczka sody oczyszczonej

80 g kaszy jaglanej

120g masła (używamy do smażenia)

1 g (u mnie 3 plasterki) suszonych borowików lub innych grzybów leśnych

100 g marchewki

100 g pietruszki

100 g selera

300g pieczarek

70 g pora

3 ząbki czosnku

3 ziela angielskie

5ziaren  jałowca

2 liście laurowe

łyżeczka świeżo mielonego pieprzu

2 ziarenka ziela angielskiego

2 łyżeczki posiekanego świeżego rozmarynu

łyżeczka suszonego majeranku

2 łyżeczki oliwy truflowej

sól

około 20 suszonych śliwek

odrobina oleju i bułki tartej do pokrycia formy

  1. Soczewicę przepłukać, zalać wodą w garnku, dodać po łyżeczce soli i sody oczyszczonej i gotować aż będzie bardzo miękka. Na koniec odcedzić.
  2. Kaszę jaglaną również przepłukać i ugotować w osolonej wodzie. Odcedzić.
  3. Grzyby kroimy drobno i zalewamy 2 -3 łyżkami wrzątku.
  4. Marchewkę, pietruszkę i selera obrać, pokroić w plasterki. Wyłożyć na blaszkę, pokryć odrobiną oleju i piec w piekarniku do miękkości i lekkiego zazłocenia, około 10-15 min.
  5. Pieczarki pokroić w plasterki i smażyć na maśle do złotego koloru. Pieczarki odrobinę solimy po włożeniu na patelnie i smażymy partiami, ponieważ jeśli pieczarki są zbyt stłoczone będą się dusić, a nie smażyć.
  6. Pora i czosnek kroimy w cienkie plasterki. Ziele angielskie i jałowiec miażdżymy w moździerzu lub brzegiem noża. Pora, ziele angielskie, jałowiec i liście laurowe, smażymy razem na maśle. Pod koniec dodajemy czosnek. Na koniec wyrzucamy liście laurowe.
  7. Wszystkie składniki (oprócz śliwek) umieszczamy w dużej misce. Dodajemy niewykorzystaną do smażenia część masła. Miksujemy blenderem ręcznym aż masa będzie gładka. Próbujemy i ewentualnie dodajemy więcej soli.
  8. Foremkę smarujemy olejem i równo posypujemy bułką tartą. Przekładamy około 2/3 masy do formy i wygładzamy powierzchnię. Pośrodku układamy rządek śliwek, ciasno obok siebie, śliwki „przytulamy” do siebie płaską stroną. Przykrywamy resztą masy.
  9. Pieczemy w piekarniku nagranym do 180 stopni przez 1-1,5 h. Przed jedzeniem studzimy.

Masło?

Niech nie przeraża was ilość masła. W klasycznym pasztecie dużo tłuszczu pochodzi z mięsa, boczku, smalcu. Roślinny nie zawierają wiele tłuszcz, więc trzeba go dodać osobno. Na co dzień ilość tłuszczu możemy zmniejszyć, ale tu rozmawiamy o odświętnym, wielkanocnym pasztecie, więc pozwólmy sobie na odrobinę rozpusty 😉 Masło oczywiście można zamienić na olej roślinny by przepis był wegański. Nie polecam jednak oleju kokosowego, ponieważ pasztet będzie suchy, ani oliwy z oliwek, ponieważ ma zbyt intensywny smak.

Trufle?

Niektórych może dziwić dodatek oliwy truflowej. Starałam się stworzyć przepis, który będzie jak najbliższy tradycji i polskiej kuchni. Dlatego, na przykład nie używam sosu sojowego. Nasze babcie go nie miały i uważam, ze gotując polskie potrawy, sos sojowy to małe oszukaństwo i pójście na skróty. Do użycia oliwy truflowej zainspirował mnie przepis na pasztet ze starej książki z kuchnia polską.

Pasztet nie mieści się do formy?

Pasztet jest najsmaczniejszy po upieczeniu, ale można go też jeść bez pieczenia. Jeśli całość nie zmieści się do waszej foremki możecie zjeść go z chlebem w oczekiwaniu na wyjęcie reszty pasztetu z piekarnika.

Pasztet na czarną godzinę:

Pasztety dobrze jest zrobić na zapas i zamrozić. Polecam wtedy upiec pasztet w formie do mufinek, wsadzić do osobnych woreczków strunowych, podpisać i zamrozić. Wtedy łatwiej jest rozmrozić dokładnie taką porcję jaką będziemy w stanie zjeść. Warto jest co jakiś czas przygotowywać taki pasztet na zapas, by nie musieć wydawać pieniędzy na kupne produkty wegańskie, które są czasem trudno dostępne i drogie. Robiąc własny pasztet macie możliwość dopasowania smaku do waszych preferencji.

Pasztetowe wariacje:

Pasztet  zamiast śliwek możecie też nadziać jajkiem na twardo lub żurawiną. Wierzch można posypać ziarnami słonecznika lub dyni. Dla ozdoby dno można wyłożyć listkami laurowymi lub gałązkami rozmarynu.

Wegańska sałatka Cezar

Klasyczna sałatka w wegańskiej wersji z pysznym dressingiem.

Składniki:

Główka sałaty rzymskiej

„Kurczakowe” tofu

Płatki drożdżowe

Grzanki:

2 kromki pszennego chleba (nie powinien zawierać dodatku nasion, może być czerstwy)

Czosnek granulowany

3 łyżki neutralnego oleju, np. rzepakowego

Sól

Pieprz

Ewentualnie szczypta: cayenne, suszonej bazylii i oregano

Dressing:

2 łyżki aquafaby

5 łyżek neutralnego oleju (można cześć zastąpić olivą z oliwek)

1 łyżka płatków drożdżowych

1 łyżeczka musztardy

Szczypta czarnej soli kala namak

Pieprz

Szczypta suszonego czosnku

1 łyżka posiekanych kaparów

1. Aquafabę ubić na sztywną pianę, trzepaczką lub mikserem. Następnie małymi porcjami dodawać olej, cały czas ubijając. Dodać resztę składników dressingu i dokładnie wymieszać.

2. Rozgrzać piekarnik do 200 °C. Chleb pokroić w kosteczki. Na blaszce rozłożyć papier do pieczenia. Rozsypać na nim grzanki, polać oliwą i posypać przyprawami. Wymieszać by każdy kawałek chleba pokrył się przyprawami i olejem. Piec w piekarniku przez ok. 7 min aż grzanki nabiorą chrupkość. Na koniec ostudzić.

3. Sałatę umyć i pokroić. Najpierw przekroić wzdłuż środka liści (nie odcinamy do końca dolnej części liści), następnie pokroić w poprzek.

4. Tuż przed podaniem sałatę wymieszać z dressingiem. Posypać grzankami, dodać tofu. Na koniec można posypać dodatkowo płatkami drożdżowymi.

Sałatkę można wzbogacić o więcej warzyw. Świetnie będą pasować pomidory i papryka, najlepiej grillowane. Można dodać też płatki migdałów.

Ciekawostka:

Nazwa nie pochodzi, jak by się mogło wydawać, od Juliusza Cezara 😉 Podobno została wymyślona przez Ceasara Cardini – kucharza włoskiego pochodzenia, właściciela pewnej restauracji w Meksyku. A miało to wydarzyć się 4 lipca 1924 roku, czyli w Święto Niepodległości USA). Gdy tłum restauracyjnych gości doprowadził do pustek w spiżarni, kucharz Ceasar stworzył sałatkę z resztek.

Raita

Klasyczny dodatek do indyjskich chlebków naan.

Składniki:

Szklanka jogurtu naturalnego (można użyć niesłodzonego roślinnego)

Garść świeżej mięty

Garść świeżej kolendry

½ ząbka czosnku

łyżeczka soku z limonki lub cytryny

½ łyżeczki zieren kolendry

pieprz

sól

szczypta garam masala

  1. Wszystkie składniki zblendować.

**Sos można też przyrządzić bez blendera. Wtedy świeże zioła drobno kroimy, a nasiona kolendry miażdżymy w moździerzu.

**niech nie przeraża was lista składników – w Indiach istnieje dziesiątki odmian raity. Możecie śmiało eksperymentować i użyć tego co jest łatwo dostępne. Gdybym chciała zrobić sos do indyjskiego posiłku w wersji maksymalnie uproszczonej to zmiksowałabym, jogurt, pietruszkę, czosnek, sok z cytryny, sól i pieprz.

** Pokrojone i wymieszane składniki stworzą gęsty i kremowy sos, a zblendowane – wodnisty. Wszystko wedle preferencji. Będąc w Indiach widziałam tylko rzadką wersję.

***W prawie każdej restauracji w oczekiwaniu na posiłek dostawałam chlebki papadam z trzema dipami, w tym raitą.

Peshwari naan

Mój ulubiony rodzaj chlebków naan. Obowiązkowy dodatek do indyjskiej uczty.

Składniki na 8 chlebków:

300g mąki

pół szklanki ciepłej wody*

1 łyżeczka cukru

pół szklanki jogurtu (można użyć jogurtu roślinnego)

30 g roztopionego masła

pół łyżeczki soli

saszetka suszonych drożdży (7g)

½ łyżeczki proszku do pieczenia

60 g orzechów nerkowca

40 g rodzynek

30 g roztopionego masła

ewentualnie z 1 ząbkiem rozgniecionego czosnku

  1. Cukier rozpuścić w wodzie. Powierzchnię wody posypać drożdżami i odczekać. Jeśli maksymalnie po 10 min nie pojawi się piana to znaczy, że drożdże są zepsute i trzeba zacząć od nowa ze świeżymi.
  2. W dużej misce pomieszać mąkę, sól, proszek do pieczenia. Dodać jogurt, przestudzone masło i wodę z drożdżami. Wszystko wymieszać i wyrabiać aż ciasto będzie gładkie i nie będzie się kleić do rąk. Odstawić  ciepłe miejsce do podwojenia objętości na około godzinę.
  3. Orzeszki i rodzynki zmielić w blenderze kielichowym lub poszatkować nożem.
  4. Ciasto podzielić na 8 równych części. Blat posmarować olejem (nie posypywać tak jak zwykle mąką). Palcami uformować cienki, ale nieprzerywający się placek. Połowę posypać cienką warstwą orzeszków z rodzynkami. Następnie złożyć na pół i ponownie uformować w jak najcieńszy placek.
  5. Rozgrzać patelnie (na kuchence elektrycznej ustawiam na 6 lub 7) Nie używamy oleju. Pieczemy każdy placek z dwóch stron na złoty kolor. Placek przekręcam na drugą stronę gdy na wierzchu pojawią się bąbelki, a spód ma złoty kolor.
  6. Po upierzeniu ciepłe placki smarujemy roztopionym masłem (można je pomieszać z rozgniecionym czosnkiem).

Fløtegratinerte poteter

Znudzeni tłuczonymi ziemniakami do obiadu? Fløtegratinerte poteter, czyli ziemniaki zapiekane ze śmietanką i serem to idealne urozmaicenie obiadu, np. przy szczególnych okazjach. Mimo że te ziemniaki to pyszny komfort food, to zrobienie ich jest banalnie proste i nie wymaga żadnych wyszukanych składników.

Taki sposób przyrządzania ziemniaków prawdopodobnie nie narodził się w Norwegii (wydaje mi się, że jadłam je wiele lat temu w USA), jednak są one tu bardzo popularne i lubiane przez wszystkich Norwegów.

wp-1587675805035.jpg

Składniki na ok. 8 porcji:

1 kg ziemniaków

400ml śmietany kremówki lub kwaśnej śmietany kremówki (kremflote lub matflote)

2-4 ząbki czosnku

1 łyżeczka soli

½ łyżeczka pieprzu

Garść startego, żółtego sera

Odrobinę masła lub oleju

  1. Piekarnik nagrzać do 200 stopni.
  2. Ziemniaki obrać i pokroić w plasterki grubości 3-5 ml. Czosnek posiekać lub przecisnąć przez praskę.
  3. W misce wymieszać ziemniaki, śmietankę, czosnek, sól i pieprz.
  4. Płaskie naczynie żaroodporne wysmarować cienko tłuszczem. Ziemniaki z sosem przełożyć do naczynia (plasterki powinny leżeć płasko) i przykryć je folia aluminiową.
  5. Wstawić do piekarnika na 30 min.
  6. Następnie usunąć folie, posypać wierzch ziemniaków serem i piec przez koleinie 20 min. Na koniec ziemniaki powinny być miękkie, a ser lekko przybrązowiony.

wp-1587675804998.jpgwp-1587675804952.jpg

 

 

„Kurczakowe” tofu

Zakochacie się w tej chrupiącej, złotej skórce! Wybaczcie mi tą kulinarno-lingwistyczną hipokryzję w tytule. Tofu nigdy nie będzie smakowało jak kurczak. No może smak jeszcze da się załatwić glutaminianem sodu, ale nawet wtedy pozostaje niepodrabialna tekstura. Jednak takie było może skojarzenie, gdy pierwszy raz tego spróbowałam, więc ośmielam się użyć tej być może kontrowersyjnej nazwy. Przede wszystkim, tak smażone tofu jest świetnym substytutem smażonych kawałków kurczaka i świetnie sprawdzi się w sałatkach, na wypasionych kanapkach, a nawet stworzy obiadowe trio razem z ryżem i warzywami.

1806-2019-11057841502767056167939.jpeg

Składniki:

200 g tofu

2 łyżki tahini

1 łyżka Srirachy

4 łyżki wody

1 łyżka sosu sojowego

Pieprz

Olej do smażenia

  1. Tofu pokroić w prostokątne, długie plastry, grubości 0,3 cm.
  2. W miseczce wymieszać tahini, sos sojowy, pieprz i srirachę.
  3. Na patelni mocno rozgrzać olej. Tofu smażyć z dwóch stron do uzyskania złotego koloru.
  4. Następnie dodać sos i szybko połączyć z tofu, najlepiej przez podrzucanie na patelni. Poczekać aż płyn odparuje. Smażyć do momentu aż tofu uzyska chrupiącą skórkę. Podsmażyć również na drugiej stronie.
  5. Podawać z sałatkami, kanapkami, itp.

2510-2019-0523001232794366948683.jpeg

Kotlety „mielone” z fasoli i buraka

Chciałabym żebyście ten przepis i listę jego składników potraktowali jako inspirację. Przepis, który niżej podałam jest sprawdzony i warto się go trzymać, by zwiększyć prawdopodobieństwo usatysfakcjonowania waszych kubków smakowych. Jednak jeśli akurat nie macie w domu wszystkich składników, to nie rezygnujcie ze zjedzenia mielonych! Poniżej zamieszczam triki i porady, byście zrozumieli jak zrobić wegańskie mielone, a potem eksperymentować i dopasować mielone do swoich preferencji.

Główny składnik i źródło białka

Bez fasoli kotlety nie miałyby sensu, bo dzięki niej zyskamy porządną porcję białka. Możemy czerwoną zastąpić czarną. Nigdy nie eksperymentowałam z soczewicą, ale zielona lub brązowa powinna się sprawdzić.

Sklejacz

Płatki owsiane działają jak jajo i dzięki nim kotlety się nie rozpadną. Można je również zastąpić płatkami jaglanymi. Jeśli akurat została wam z obiadu ugotowana kasza jaglana to też świetnie się tu sprawdzi. Wystarczy zblendować ją z minimalną ilością wody.

Konsystencja i więcej warzywek

Buraka można pominąć lub zastąpić. Ma on na celu urozmaicenie konsystencji, wzmocnienie koloru i wzbogacenie posiłku pod względem wartości odżywczych. Można też dodać inne dodatki, np. startą marchewkę, podsmażoną cebulę lub pieczarki.

Mięsopodobny smak

Moim trikiem w nadaniu kotletom „mięsozastępującego” smaku jest wymieszanie dużej ilości różnych przypraw dzięki czemu jedzący będzie miał zdezorientowane kubki smakowe 😉 Nie polecam pomijania jedynie sosu sojowego i czosnku.

Możecie też pójść na łatwiznę i dodać gotową mieszankę przypraw, np. przyprawę do kotletów mielonych, przyprawę do grilla. Nie jest to zbyt eleganckie, ale w ostateczności zamiast przecieru pomidorowego można użyć keczupu.

Składniki na około 4 kotlety:

¼ szklanki płatków owsianych

¼ szklanki wrzątku

½ szklanki startego, surowego buraka (ok. ½ małego buraka)

1 puszka czerwonej fasoli

3 łyżki mąki

bułka tarta do obtaczania

olej do smażenia

przyprawy: 

1 ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę

½ łyżeczki słodkiej papryki

Szczypta ostrej papryki

½ łyżeczki kuminu

2 łyżeczki sosu sojowego

1 łyżeczka słodkiej musztardy

1 łyżeczka przecieru pomidorowego

Szczypta pieprzu

Szczypta soli

  1. Płatki owsiane zalać wrzątkiem i ostawić na 5-10 min, czyli do momentu aż wchłoną wodę.
  2. Fasole odcedzić z zalewy i przepłukać wodą. Przełożyć do duże miski i delikatnie rozgnieść widelcem – potrzebujemy większych i mniejszych kawałów, masa powinna być niejednorodna. Nie należy używać blendera.
  3. Do fasoli dodać płatki, buraka, mąkę i wszystkie przyprawy. Delikatnie, ale dokładnie wymieszać, tak by nie zmiażdżyć kompletnie fasoli. Spróbować i w razie potrzeby dodatkowo doprawić.
  4. Bułkę tartą wsypać do płaskiej miseczki. Moczyć ręce wodą i formować kotlety. Następnie obtoczyć je w bułce tartej.
  5. Na patelni rozgrzać olej. Na średnim ogniu smażyć kotlety z obu stron, do uzyskania złotego koloru. Po usmażeniu odsączam nadmiar tłuszczu, odkładając kotlety na ręcznik papierowy.

Wegański „schabowy”

Na tym blogu chcę pokazywać, że na diecie roślinnej można być kulinarnym patriotą! Przedstawiam danie wegańskie, jaki i  męskie, tradycyjne, niedzielne i bliskie serca każdego polaka.

Jest to propozycja na wykorzystanie domowego seitanu z poprzedniego przepisu: Seitan, czyli mięso z mąki. W opisie do tego przepisu możecie przeczytać też o zaskakujących wartościach odżywczych seitanu i czym wyróżnia się spośród roślinnych alternatyw mięsa.

LRM_20190811_174018 (1).jpg

Składniki na 2 duże kotlety:

1 porcja seitanu z tego przepisu: Seitan, czyli mięso z mąki

3 łyżki mąki pszennej

3 łyżki wody

1/2 łyżki sosu sojowego

2 łyżki płatków drożdżowych

½ łyżeczki soli kala namak (można zastąpić zwykłą solą)

Pieprz

½ łyżeczki suszonego czosnku w proszku

Bułka tarta

Olej do smażenia

  1. Ugotowany gluten pokroić na plastry grubości 0,5 cm. Ewentualnie, przed gotowaniem można “wyprany” gluten przekroić na dwie części, spłaszczyć go palcami, uformować w dwa cienkie kotlety i gotować w takiej formie.
  2. Przygotować płaskie 2 miski. Do jednej wsypać bułkę tartą. W drugiej wymieszać 3 łyżki mąki i 3 łyżki wody, płatki drożdżowe, sól kala namak, suszony czosnek, sos sojowy i pieprz. Ciasto powinno mieć bardzo gęstą, ale wciąć płynną konsystencję, gęstszą niż ciasto naleśnikowe.
  3. Osuszone kotlety obtoczyć najpierw w cieście z mąki, a następnie w bułce tartej. Jeśli ciasto/panierka nie chcą się trzymać, przyklepać je palcami.
  4. Na patelni rozgrzać dość dużą ilość oleju. Na średnim ogniu smażyć kotlety z obu stron aż będą chrupiące.
  5. Można odsączyć nadmiar tłuszczu, odkładając usmażone kotlety na ręcznik papierowy.

 

LRM_20190811_174534.jpg

 

LRM_20191013_162217 (1).jpg

Seitan, czyli mięso z mąki

Wyobraźcie sobie, że w niedziele jecie tradycyjnego, pysznego schabowego w chrupiącej i złotej panierce. Dla waszego posiłku nie ucierpiało żadne zwierzę, przygotowanie kotleta było banalnie proste, a mięso kosztowało o połowę mniej. Do tego kotlet ten zawiera trzy raz więcej białka i o wiele mniej tłuszczu i kalorii. Czy to magiczny kotlet z baśni? Nie! To kolet z seitanu!

Seitan to, obok tofu i innych produktów sojowych, popularny zamiennik mięsa. Jego przewagą nad innymi mięsnymi alternatywami jest prostota wykonania. Każdy może przygotować seitan w domu, nie potrzebujemy żadnych specjalnych sprzętów, ani umiejętności. Niezbędny jest nam tylko jeden składnik: zwykła maka.

Jaka magia zamienia mąkę w mięso? Seitan powstaje przez wypłukanie z mąki skrobi. W taki sposób otrzymujemy gluten, z którego w 100% składa się seitan.

Seitan, jako roślinna alternatywa pozwala nam na zastąpienie mięsa w niezliczonych potrawach. Zachęcam was do eksperymentowania i zastępowania seitanem mięsa w waszych ulubionych potrawach.

LRM_20190818_134502.jpg

Składniki na > 200g seitanu (czyli, np. 2 kotlety schabowe):

  • 500 g mąki pszennej
  • półtorej szklanki wody
  • ok. 1 litr bulionu roślinnego
  1. W dużej misce zagnieść ciasto z mąki i wody. Ugniatać długo, aż ciasto będzie elastyczne i przestanie przyklejać się do rąk. Miskę z ciastem przykryć ścierką i odstawić na co najmniej 20 min (można nawet na całą noc).
  2. Do miski z ciastem wlać zimną wodę. Zwyczajnie ugniatać ciasto zamoczone w wodzie. Skrobia z ciasta będzie się w ten sposób wypłukiwać i barwić wodę, a ciasto będzie zmieniało konsystencję. W pewnym momencie masa zacznie się rozpadać, jadnak po dalszym ugniataniu wróci do zwartej konsystencji. Gdy tylko woda przybierze mleczny kolor, wylać i zastąpić czystą. Kontynuować ugniatanie ciasta i powtarzać wymianę wody do momentu, gdy woda przestanie barwić się na biało (może nadal być lekko mętna), a ciasto zamieni się w elastyczną i zwartą kulkę.
  3. W garnku przygotowujemy intensywny i słony bulion. Może to być zredukowany bulion domowej roboty lub bulion z kostek/proszku. W drugim przypadku należy użyć więcej kostek niż w przepisie na opakowaniu (np. jeśli opakowanie poleca rozpuścić 2 kostki w 1 litrze to użyjmy 3 kostek). Bulion warto wzbogacić przyprawami, np. czosnkiem, zielem angielskim, liściem laurowym, imbirem, sosem sojowym, itp.
  4. Do gotującego się bulionu dodajemy glutenową kulkę. Bulion musi go przykrywać. Gotujemy pod przykryciem, na małym ogniu, przez co najmniej 40 min do godziny.
  5. Ugotowany i odcedzony seitan możemy używać na dziesiątki sposobów. Najprościej możemy traktować go jako wędlinę. Można z wykorzystywać go jako zamiennik mięsa w niezliczonych potrawach, np. stir-fry, gulasze, kotlety schabowe, burgery.

Wkrótce przepisy z wykorzystaniem seitanu pojawią się na blogu 🙂

LRM_20191111_153903.jpg

Seitan przed ugotowaniem

LRM_20191111_154105.jpg

Seitan przed ugotowaniem

 

LRM_20191013_162217.jpg

Tradycyjny niedzielny obiad w 100% bez mięsa, nabiału i jaj

1208-2019-122969252350579546261.jpeg

Kotlet schabowy z seitanu

LRM_20191018_151206.jpg

Azjatyckie stir fry z warzywami i seitanem

 

Sałatka taco

Czemu ja takie przepisy dodaje do kategorii z norweskimi przepisami? Taco to oczywiście kuchnia tex-mex, jednak jest ona w Norwegii niesamowicie popularna. Chciałabym by w dziale „Inspirowane Norwegią” znalazły się oprócz przepisów tradycyjnych również dania, które nie pochodzą z kraju fiordów, ale pokazują codzienną i autentyczną dietę Norwegów.

Ta sałatka jest zmodyfikowaną wersją sałatki serwowanej w pewnej popularnej norweskiej sieci restauracji. Pracując w tym miejscu niejednokrotnie był to mój obiad. W oryginale sałatka zawiera mięsny sos, który ja podmieniłam na jedyne dostępne w tamtej kuchni źródło białka, czyli fasolki i brokuły. Być może surowe brokuły są dla wielu kontrowersyjnym składnikiem, ale zaufajcie mi że są świetnie pasują, są pyszne i chrupiące.

Myślę że sałatka sprawdzi się nie tylko jako lunch lub obiad, ale również jako przekąska na przyjęciach, a szczególnie na grillach.

2508-2019-023121667459393262460.jpeg

Składniki na jedną porcję:

1 garść mieszanki sałat (najlepiej z sałatą rzymską)

2 łyżki kukurydzy z puszki

2 łyżki czarnej fasoli z puszki

Kilka różyczek surowego brokuła

3 łyżki pico de gallo ( przepis na blogu)

2 łyżki sou czosnkowego

Ewentualnie kilka chipsów nacho.

  1. Wszystkie składniki wymieszać.
  2. Chipsy można podać w całości lub je pokruszyć i posypać po wierzchu.

 

2508-2019-022948167457657915384.jpeg

Surówka z kapusty kiszonej

Pewnie wujek przy świątecznym stole nafukał by na nas spod wąsów, gdybyśmy śmieli oskarżyć jego żonę o przygotowanie jakiejkolwiek wegańskiej potrawy. Jednak ta i wiele innych polskich potraw, które zamierzam pokazać na tym blogu jest roślinna. Swoją drogą ciekawi mnie, czy gdyby taka suróweczka nie była polska i tradycyjna przypadła by do gustu wujkowi z wąsami, gdybyśmy zaprezentowali mu ja jako „wegańską i bezglutenową, zdrową sałatkę z probiotykami” ;P

Surówka świetnie pasuje do kopytek, klusków śląskich, kotletów i (sele)ryb.

2508-2019-020314267105070494022.jpeg

Składniki:

Dwie garście odciśniętej kapusty kiszonej (200 g)

1 jabłko (100g)

¼ cebuli lub mniej

1 marchewka (100g)

3-5 łyżek oleju (najlepiej rzepakowego)

Dużo mielonego pieprzu

Sól

  1. Odciśniętą kapustę lekko pokroić, by skrócić ją do około 2 cm.
  2. Jabłko i marchewkę zetrzeć na tarce o dużych oczkach (nie obieram ich, ale można to zrobić).
  3. Cebulę obrać i zetrzeć na dużych oczkach lub drobno pokroić.
  4. Wymieszać razem. Dodać dużo mielonego pieprzu i ewentualnie małą ilość soli. Na koniec dodać 3-5 łyżki oleju – tyle by surówka nie była sucha.

 

2508-2019-024367767085605032882.jpeg

Kluski śląskie (bez jaj)

Polskie potrawy mączne to skarbnica wegańskich pyszności! Nie musicie tu kombinować i nic zamieniać. Chociaż wiele gospodyń używa do klusek jajek, to jest ono w nich kompletnie zbędne.

Kluski śląskie charakteryzuje dziurka. Zawsze, gdy chwalę się obcokrajowcom naszym narodowym daniem, to nazywam je „belly button dumplings” – kluski pępuszki. Ta dziurka nie służy tylko ozdobie. „Pępek” pomaga kluskom równo się ugotować i zbiera mnóstwo pysznego sosiku!

Wspomnę (choć pewnie dla każdego jest to oczywiste), że to tradycyjna potrawa śląska, którą je się z roladą (farsz zawinięty w mięso wołowe) i modrą kapusta (gotowana czerwona kapusta). Istnieje nawet legenda o tej potrawie, ma ona tytuł : „Legenda o bramie kluskowej”. W jarskiej wersji polecam kluski z sosem grzybowym i surówką z kiszonej kapusty.

2508-2019-023639965890507512930.jpeg

 

Składniki na ok. 3-4 porcje:

1 kg ziemniaków

mąka ziemniaczana

sól

ewentualnie olej

 

  1. Ziemniaki obrać, opłukać, wstawić do garnka i zaleć wodą. Posolić i gotować do miękkości.
  2. Odcedzić i zostawić bez przykrycia (mogą być na sitku lub w garnku) by odparowały.
  3. Przecisnąć przez praskę do ziemniaków lub przez maszynkę do mięsa. Ewentualnie bardzo dokładnie zgnieść tłuczkiem do ziemniaków. Uwaga! Nie należy ziemniaków blendować!
  4. Do garnka wlać wodę, tak by miała co najmniej głębokość palca (ok. 7 cm). Posolić i zagotować.
  5. Ziemniaki wsadzić do dużej miski i ewentualnie dosolić. Lekko wygładzić powierzchnię, wybrać (tak jakbyśmy kroili tort) 1/4 ziemniaków i odłożyć na bok. Dziurę po ziemniakach napełnić mąką ziemniaczaną.
  6. Odłożone ziemniaki ponownie wsadzić do miski i całą masę zagnieść do uzyskania gładkiego ciasta.
  7. Z ciasta toczyć rękami gładkie kulki wielkości orzecha włoskiego. W każdej kuleczce robić dziurkę przy pomocy palca lub końcówki drewnianej łyżki. Można palce maczać w mące ziemniaczanej jeśli ciasto się klei.
  8. Kluski ostrożnie wrzucać do wrzącej wody. Gotować partiami, po kilka by swobodnie miały miejsce na dnie. Gdy kluski wypłyną na powierzchnię, gotować jeszcze minutę.
  9. Następnie wycedzić i odstawić, na sitko do odcieknięcia. Podawać od razu lub polać je olejem by się nie skleiły.
  10. Ponowne odgrzewanie: można wsadzić kluski na kilka minut do wrzącej wody, ale najlepiej i najwygodniej jest te podgrzać na patelni z sosem.
  11. Podawać z sosem.

 

2508-2019-023762465891732677083.jpeg

2508-2019-022426565878373188016.jpeg

Zupa krem z soczewicy

To jest bardzo stary przepis i wydaje mi się, że było on ze mną wiele lat temu, gdy byłam jeszcze nastolatką. Pamiętam, bo nigdy nie zapomnę awantur z mamą o blender ;P Były to czasy, gdy zauważyłam że wszystko z dodatkiem pomidorów jest smaczne. Więc moja dieta była wtedy mocno monotematyczna. Na szczęście od tamtego czasu moje spektrum smaków drastycznie się rozszerzyło.

Ta zupa to jeden z tych podchwytliwych roślinnych przepisów, które będą też smakować mięsożercom. Ta zupa krem jest istnym ideałem: tania, łatwa w przygotowaniu, pyszna, kremowa, pełna białka, błonnika i innych wartości odżywczych. W lato dodajmy sok z pomarańczy by była orzeźwiająca. W zimę imbir, curry i ostre przyprawy, by nas rozgrzała.

Z pisaniem tego przepisu miałam problem. Problem polega na tym, że nie chcę wam wmawiać, że jeśli nie dodacie pół łyżeczki tego i ćwierć szklanki tamtego, to wam nie wyjdzie. Najważniejsze żeby w garnku była soczewica, marchewka, pomidory, ziele, angielskie i czosnek. (No i oczywiście woda, sól i pieprz ;P). Resztę potraktujcie jak sugestie. Wykorzystajcie co macie w domu, na co jest promocja w Biedrze albo dopasujcie składniki do swoich upodobań. Ja bardzo lubię dodatek curry, ostrej papryki i dużą ilość czosnku, a przy podaniu ocet balsamiczny.

Zupa w towarzystwie jakiejś kanapki będzie fantanstycznym pełnym posiłkiem.

TIP jeśli jesteście słoikami i nosicie zupę do np. pracy:

Przygotujcie sobie gęstą zupę i przelejcie do słoików/pojemników. Na przerwie na lunch dolejcie wody i podgrzejcie. Oszczędzi wam to noszenia ciężkiej torby/plecaka.

1508-2019-1128494225323555887191.jpeg

Składniki:

2 marchewki

1 szklanka suchej soczewicy

1 puszka pomidorów

3 łodygi selera naciowego

4 łyżki oleju

2 ząbki czosnku

2 liście laurowe

4 ziela angielskie

4 szklanki wody lub bulionu

Sól

Pieprz

Słodka papryka w proszku

 

Przykładowe dodatki:

korzeń piertuszki

korzeń selera

Imbir suszony lub świeży

Ostra papryka świeża lub w proszku

Pieprz cayenne

Przyprawa curry

sok pomarańczowy

Masło

Ocet balsamiczny (do podania)

Bazylia świeża (do podania)

  1. Czosnek drobno posiekać. Seler pokroić w poprzek włókien na cienkie plastry. Marchewkę pokroić w plasterki.
  2. Na patelni rozgrzać oliwę. Imbir obrać, drobno posiekać i podpiec na oleju jako pierwszy. Dodać zmiażdżone ziele angielskie, liście laurowe i czosnek i smażyć przez 1 min.
  3. Następnie dodać soczewicę, marchewkę i seler. Podsmażyć przez kilka minut.
  4. Dodać wodę lub bulion. Na początku można dodać tylko tyle, by zakryła warzywa, a później dodawać więcej w miarę jak soczewica będzie wsiąkała płyn. W ten sposób mamy większą kontrolę nad konsystencją. Zmniejszyć ogień i gotować do momentu aż marchewka i soczewica będą prawie miękkie. Kilka minut przed końcem dodać pomidory.
  5. Garnek zdjąć z kuchenki i zmiksować zupę na gładko blenderem ręcznym.
  6. Garnek ponownie postawić na kuchence, na małym ogniu. W tym momencie doprawiamy przyprawami wybranymi spośród tych, które zaproponowałam lub według własnego gustu.
  7. Zupę na koniec można rozrzedzić do osiągnięcia pożądanej konsystencji. Zupa z czasem gęstnieje, wiec rozrzedzanie można powtórzyć przy ponownym odgrzewaniu.
  8. Można podawać z kleksem z octu balsamicznego, śmietany, oliwy, z ziołami, pestkami, grzankami, tostami itd.

 

1508-2019-1159446225354507493130.jpeg1508-2019-1135050225330111814686.jpeg