Domowy pasztet wegetariański

Wyznaczyłam sobie za cel, że w tą Wielkanoc podzielę się z wami przepisem na idealny odświętny, roślinny pasztet. Mam nadzieję, że udało mi się osiągnąć to zamierzenie 😉

Magiczny składnik, którego użyłam w tym wegetariańskim przepisie może, być dla was zaskoczeniem. Jednak uwierzcie, że nadaje mu bardzo pasztetowy smak, a inspiracja do jego użycia był przepis z książki z tradycyjnymi przepisami kuchni polskiej.

Zależało mi na kierowaniu się tradycja, dlatego nie znajdziecie tu, popularnego w innych tego typu przepisach, sosu sojowego. Nasze polskie babcie go nie używały i uważam, że byłby on „pójściem na skróty”.

Składniki na jedną keksówkę:

200 g brązowej soczewicy

łyżeczka sody oczyszczonej

80 g kaszy jaglanej

120g masła (używamy do smażenia)

1 g (u mnie 3 plasterki) suszonych borowików lub innych grzybów leśnych

100 g marchewki

100 g pietruszki

100 g selera

300g pieczarek

70 g pora

3 ząbki czosnku

3 ziela angielskie

5ziaren  jałowca

2 liście laurowe

łyżeczka świeżo mielonego pieprzu

2 ziarenka ziela angielskiego

2 łyżeczki posiekanego świeżego rozmarynu

łyżeczka suszonego majeranku

2 łyżeczki oliwy truflowej

sól

około 20 suszonych śliwek

odrobina oleju i bułki tartej do pokrycia formy

  1. Soczewicę przepłukać, zalać wodą w garnku, dodać po łyżeczce soli i sody oczyszczonej i gotować aż będzie bardzo miękka. Na koniec odcedzić.
  2. Kaszę jaglaną również przepłukać i ugotować w osolonej wodzie. Odcedzić.
  3. Grzyby kroimy drobno i zalewamy 2 -3 łyżkami wrzątku.
  4. Marchewkę, pietruszkę i selera obrać, pokroić w plasterki. Wyłożyć na blaszkę, pokryć odrobiną oleju i piec w piekarniku do miękkości i lekkiego zazłocenia, około 10-15 min.
  5. Pieczarki pokroić w plasterki i smażyć na maśle do złotego koloru. Pieczarki odrobinę solimy po włożeniu na patelnie i smażymy partiami, ponieważ jeśli pieczarki są zbyt stłoczone będą się dusić, a nie smażyć.
  6. Pora i czosnek kroimy w cienkie plasterki. Ziele angielskie i jałowiec miażdżymy w moździerzu lub brzegiem noża. Pora, ziele angielskie, jałowiec i liście laurowe, smażymy razem na maśle. Pod koniec dodajemy czosnek. Na koniec wyrzucamy liście laurowe.
  7. Wszystkie składniki (oprócz śliwek) umieszczamy w dużej misce. Dodajemy niewykorzystaną do smażenia część masła. Miksujemy blenderem ręcznym aż masa będzie gładka. Próbujemy i ewentualnie dodajemy więcej soli.
  8. Foremkę smarujemy olejem i równo posypujemy bułką tartą. Przekładamy około 2/3 masy do formy i wygładzamy powierzchnię. Pośrodku układamy rządek śliwek, ciasno obok siebie, śliwki „przytulamy” do siebie płaską stroną. Przykrywamy resztą masy.
  9. Pieczemy w piekarniku nagranym do 180 stopni przez 1-1,5 h. Przed jedzeniem studzimy.

Masło?

Niech nie przeraża was ilość masła. W klasycznym pasztecie dużo tłuszczu pochodzi z mięsa, boczku, smalcu. Roślinny nie zawierają wiele tłuszcz, więc trzeba go dodać osobno. Na co dzień ilość tłuszczu możemy zmniejszyć, ale tu rozmawiamy o odświętnym, wielkanocnym pasztecie, więc pozwólmy sobie na odrobinę rozpusty 😉 Masło oczywiście można zamienić na olej roślinny by przepis był wegański. Nie polecam jednak oleju kokosowego, ponieważ pasztet będzie suchy, ani oliwy z oliwek, ponieważ ma zbyt intensywny smak.

Trufle?

Niektórych może dziwić dodatek oliwy truflowej. Starałam się stworzyć przepis, który będzie jak najbliższy tradycji i polskiej kuchni. Dlatego, na przykład nie używam sosu sojowego. Nasze babcie go nie miały i uważam, ze gotując polskie potrawy, sos sojowy to małe oszukaństwo i pójście na skróty. Do użycia oliwy truflowej zainspirował mnie przepis na pasztet ze starej książki z kuchnia polską.

Pasztet nie mieści się do formy?

Pasztet jest najsmaczniejszy po upieczeniu, ale można go też jeść bez pieczenia. Jeśli całość nie zmieści się do waszej foremki możecie zjeść go z chlebem w oczekiwaniu na wyjęcie reszty pasztetu z piekarnika.

Pasztet na czarną godzinę:

Pasztety dobrze jest zrobić na zapas i zamrozić. Polecam wtedy upiec pasztet w formie do mufinek, wsadzić do osobnych woreczków strunowych, podpisać i zamrozić. Wtedy łatwiej jest rozmrozić dokładnie taką porcję jaką będziemy w stanie zjeść. Warto jest co jakiś czas przygotowywać taki pasztet na zapas, by nie musieć wydawać pieniędzy na kupne produkty wegańskie, które są czasem trudno dostępne i drogie. Robiąc własny pasztet macie możliwość dopasowania smaku do waszych preferencji.

Pasztetowe wariacje:

Pasztet  zamiast śliwek możecie też nadziać jajkiem na twardo lub żurawiną. Wierzch można posypać ziarnami słonecznika lub dyni. Dla ozdoby dno można wyłożyć listkami laurowymi lub gałązkami rozmarynu.

Mazurek wielkanocny po norwesku

Jeśli lubicie piec, to widzieliście już pewnie setki sposobów na mazurki. Obiecuje wam, że ten przepis na mazurka inspirowanego kuchnią norweską znajdziecie tylko u mnie 😉 Zapraszam!

Składniki na półkruchy spód:

175 g mąki

50 g cukru pudru

100 g masła (dobrze schłodzonego w lodówce)

2 łyżki gęstej śmietany

1 żółtko

¼ łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki cukru waniliowego

szczypta soli

Składniki na krem:

200 ml kremówki

200 g norweskiego brązowego sera brunost

60 g masła

3 łyżki cukru

1 jajko

½ łyżeczki agaru

  1. Zacznij od zagniatania ciasta.
  • Najlepiej ciasto przygotować w stojącym robocie kuchennym z ostrzem. Najpierw zmiksować suche przesiane składnik z masłem, następnie dodać śmietanę i żółtko i zmiksować do gładkości.
  • Jeśli nie masz robota użyj metalowej szpachelki cukierniczej lub noża. Na blat przesyp przez sitko suche składniki i dodaj zimne masło. Szatkuj masło w mące do momentu aż masło będzie rozdrobnione na małe kawałeczki. Następnie dodaj śmietanę i żółtko, zacznij łączenie składników od szatkowania, a na koniec krótko zagnieć rękoma.

2. Ciasto wstawić na 10-20 min do lodówki.  Piekarnik nagrzać do 200 stopni. Formę do tart natłuścić przy pomocy pędzelka i oleju lub oleju w spreju.

3. Gdy ciasto będzie lekko schłodzone (ale jeszcze nie twarde jak kamień), posypać blat mąką i rozwałkować ciasto na taki rozmiar by pokryło dno i brzegi formy. Przenieść na wałku do formy, przycisnąć do brzegów i odkroić nadmiar przejeżdżając wałkiem po krawędziach. Nakłuć dno ciasta widelcem.

4. Ciasto wstawić do nagrzanego piekarnika i piec aż będzie chrupiące i nabierze koloru (ok.20-25 min). Po upieczeniu wyjąć z formy i ostudzić na kratce.

5. Przygotowanie kremu:

Brunost pokroić na plasterki. Śmietankę podgrzać w rondelku na niedużym ogniu. Dodać brunost, cukier i masło i mieszać aż się rozpuści. Zdjąć z ognia i lekko przestudzić.

6. W osobnym naczyniu rozbełtać jajko. Cały czas mieszając (używam trzepaczki ze spiralą), dodawać powoli i ostrożnie część lekko ostudzonej mieszanki. Dodać z powrotem do garnka, nieprzerwanie mieszając. Ustawić garnek na kuchence. Kontynuując mieszanie, dodać agar i mieszać aż masa się zagotuje, zgęstnieje, a agar się rozpuści. Na koniec zdjąć z ognia i zmiksować blenderem ręcznym.

7. Gdy masa serowa jest nadal ciepła, wylać ją równomiernie na spód. Schłodzić w lodówce przez co najmniej 2h.

8. Po schodzeniu można udekorować powierzchnie ciasta.

  • Podczas robienia ciasta kruchego składniki powinny być zimne, dlatego najlepiej używać robota kuchennego, ewentualnie noża lub szpachelki cukierniczej. Ciepło dłoni ogrzewa ciasto, więc taki kontakt należy ograniczyć do minimum.
  • Ciasto zamiast wałkować można „upchać” w formie. W taki sposób nie będziemy mieć niewykorzystanych resztek ciasta. Brzegi nie będą perfekcyjnie równe, ale moim zdaniem nie taki spód nie wygląda gorzej.
  • Do dekoracji użyłam: orzechów laskowych przekrojonych na pół, łamanych ziaren kakaowca (cocoa nibs) i czekoladowych jajeczek wielkanocnych. Można też użyć czekolady, innych orzechów (np. migdałów w płatkach), bakalii, bez, wielkanocnych cukierków. Na zdjęciach poniżej możecie znaleźć inspirację do dekoracji waszego mazurka.
  • Jeśli wasz kruchy spód nie zmieści całej kremu, możecie spakujcie resztkę w słoik i zjeść później na kanapkach.
  • Chciałabym wam też serdecznie polecić dwa moje ulubione przepisy na mazurki:

Mazurek cytrynowy: https://smakolykibereniki.blogspot.com/2015/03/mazurek-cytrynowy.html

Mazurek różany: https://kukbuk.pl/przepisy/mazurek-rozany/

God Påske to norweskie życzenia wielkanocne 😉

Wegańskie pączki

Są takie wegańskie przepisy, po których już nigdy nie wraca się do marnowania pieniędzy na jajka 😉

Składniki na 16 pączków:

Pół kilograma mąki
300 ml ciepłego niesłodzonego mleka sojowego
50 g świeżych drożdży (w Norwegii gjær for søte deiger)
1 łyżeczka cukru
¼ łyżeczki soli
¼ łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki wódki

1 łyżeczka cukru waniliowego
80 g cukru pudru
50 ml (50g) oleju

1-2 litry oleju rzepakowego*

nadzienie (u mnie dżem z dzikiej róży i powidła śliwkowe)

lukier

Potrzebne będę również:

Termometr

16 kwadratów 10×10 wyciętych z papieru do pieczenia

  1. Wymieszaj ciepłe mleko z cukrem i drożdżami. Odstaw na 5-10 min, aż pojawi się dużo bąbelków.
  2. W dużej misce zważ, przesiej przez sitko i wymieszaj wszystkie suche składniki: mąkę, cukier puder, cukier waniliowy, sól i proszek do pieczenia. W osobnym naczyniu odmierz olej i wódkę. 
  3. Gdy drożdże wyrosną, wymieszaj razem wszystkie składniki. Najpierw wymieszaj szpatułką, następnie wyrabiaj rękoma przez około 10 minut aż ciasto będzie gładkie i łatwo będzie odchodzić od ścianek miski. Miskę wysmaruj odrobiną oleju, umieść w niej ciasto i odstaw w ciepłe miejsce na co najmniej godzinę.
  4. Z ciasta odmierz porcję 60 g. Uformuj kulkę zawijając brzegi do dołu (ciasto musi być dobrze sklejone). Na koniec połóż ciasto na kawałku papieru i odłóż na tace. Tacę przykryj plastikową folią i odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości (ok. 30 minut).
  5. Gdy odłożysz pączki do wyrastania od razu zacznij podgrzewać olej. Gdy olej będzie miał około 175 stopni, a ciasto ładnie wyrośnie można zacząć smażyć. Każdy pączek powinien się smażyć do złotego koloru z obu stron. Po usmażeniu odłożyć pączki na papierowy ręcznik.

Nadziewanie:

Gdy paczki są nadal ciepłe zrób z boku dziurę małym nożykiem, następnie wstrzyknij nadzienie za pomocą rękawa kuchennego lub rękawa kuchennego ze specjalną końcówką do nadziewania. Na koniec odłóż na chwilę pączki dziurka do góry by nadzienie nie wypłynęło. (patrz zdjęcie poniżej).

Lukier:

Lukier robię mieszając kilka łyżek przesianego cukru pudru z kilkoma łyżkami gorącej wody (używam wody z kranu) oraz kilkoma kroplami soku z limonki lub cytryny i odrobiną cukru z wanilią. Zaczynam od małej ilości wody i stopniowo dodaję więcej by uzyskać pożądaną konsystencje. Lukier staje się bardziej przeźroczysty, gdy zastygnie. Wierzch pączka zanurzam w lukrze i czekam chwilę, aż nadmiar spłynie. Posypuję suszonymi malinami, gdy lukier jest nadal mokry.

  • Mleko powinno być jak najcieplejsze, ale nie powinno parzyć zanurzonego w nim palca. Zazwyczaj używam Alpro Soya Unsweetened. Używając mleka Anglamark drożdże wyglądały na zważone, ale pączki wyszły dobre.
  • Do wyrabiania najwygodniejszy jest ciężki żeliwny garnek. Można też wyrabiać na stole (jest niższy od blatu kuchennego), lub przytrzymując miskę między udami.
  • Używam tylko ilości mąki podanej w przepisie. W czasie wyrabiania i lepienia nie podsypuję już mąką, ponieważ może ona zepsuć konsystencje lub spalić się podczas smażenia. By unikać przyklejania się ciasta używam oleju w minimalnej ilości.
  • Ciasto jest dość klejące, więc klasyczne ugniatanie dolną częścią wnętrza dłoni się nie sprawdzi. Lepiej jest trzymając palce razem ułożyć dłoń w kształt haka, zagarniać ciasto od dna i lekko szarpać do góry.
  • Do smażenia najlepszy jest duży i płaski garnek. Ja używam wielkiego woka. Od wielkości garnka zależy ilość potrzebnego oleju. Najważniejsze żeby pączki mogły swobodnie pływać bez dotykania dna (ok. 4cm). 
  • Do kontrolowania temperatury najlepszy jest termometr z sondą (igła na kabelku). Może być zanurzony w oleju przez cały czas, więc łatwiej jest kontrolować temperaturę. Temperatura spadnie po dodaniu paczków. Należy ją kontrolować przez zwiększanie i zmniejszanie mocy palnika. Nie należy wrzucać zbyt wielu pączków na raz, ponieważ obniża to gwałtownie temperaturę.
  • Układanie pączków na osobnych papierkach pomaga w przenoszeniu do oleju. Jeśli chwytamy tylko za papier bez dotykania ciasta, to zmniejszamy szansę, że się zniekształcą i ucieknie z nich powietrze.
  • By paczki miały obrączki pączki muszą być dobrze wyrośnięte, ale nie przerośnięte, bo wtedy łatwo uchodzi z nich powietrze przy przenoszeniu. Nie można ich też zbyt mocno smażyć, ponieważ staja się ciężkie i po przewróceniu zbyt głęboko się zanurzają.

Marsipankake

Kuchnia norweska charakteryzuje się prostotą i nie ma tu aż tylu rodzajów ciast jak w Polsce. To ciasto ma w sobie bardzo norweskie i popularne tu składniki:

  • śmietanę – norweskie produkty mleczne mają wyjątkowy, inny niż w Polsce smak,
  • marcepan, którego szczególnie norweskie dzieci uwielbiają
  • maliny – podobnie jak truskawkami świetnie sobie radzą w norweskim klimacie

Jest to jedno z moich ulubionych ciast z krememem. Kremowość, słodycz i kwaśne maliny świetnie się nawzajem balansują. W żądnym innym torcie nie spotkałam się z orzechami, a dodają one fantastycznego smaku i urozmaicają teksturę. Do tego kołderka z marcepanu jest nieporównywalnie smaczniejsza niż masa cukrowa amerykańskich tortów. Tort można udekorować na kilka sposobów, o których wspomniałam na samym dole przepisu.

wp-1594164228623.jpg

Składniki:

biszkopt:

5 jajek (koniecznie wyjąć kilka godzin wcześniej z lodówki by miały tempereturę pokojową)

150 g cukru

150 g maki

1 łyżeczka proszku do pieczenia

krem:

600 ml dobrze schłodzonej śmietanki 30%

1-2 łyżki cukru pudru (przesianego przez sitko)

 

100 ml zimnego mleka

400g malin (np. jedno opakowanie mrożonych. W Norwegii można kupić gotowe, zmiksowane i zamrożone maliny, tzw. bringebærsyltetøy. Nie mylić z dżemem z malin;)

garść orzechów włoskich

do dekoracji:

500 g masy marcepanowej do dekoracji tortów

rozpuszczona czekolada w rękawie kuchennym lub rożku z papieru do pieczenia z małym otworem

kilka malin/ truskawka pokrojonych w plasterkach

ewentualnie listki mięty lub melisy

 

  1. Maliny gotuję w rondlu do momentu aż się rozmrożą, rozpadną i zgęstnieją do konsystencji dżemu. Odstawiam do wystygnięcia.
  2. Piekarnik nagrzać do 160 stopni.
  3. Jajka ubić z cukrem mikserem, do momentu aż masa będzie dobrze napowietrzona i o wiele jaśniejsza. Może to zająć do 10 min.*
  4. Dodać mąkę i proszek do pieczenia przesiewając przez sitko. Następnie za pomocą silikonowej szpatułki delikatnie, ale dokładnie wymieszać. Trzeba robić to naprawdę dokładnie, bo mąka lubi zbijać się w gródki i ukrywać na dnie masy.
  5. Tortownicę o średnicy 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia i przelać do niej masę. Wygładzić powierzchnię szpatułką. Piec w piekarniku przez ok. 40 min. Pod koniec sprawdzić czy ciasto nie jest surowe za pomocą wykałaczki.
  6. Wyjąć biszkopt z piekarnika i odstawić do wystudzenia.
  7. Ostudzony biszkopt przekroić na 3 równe blaty. Śmietanę z cukrem pudrem ubić na sztywno.** Orzechy posiekać.
  8. Pierwszy biszkoptowy blat nasączyć mlekiem. Następnie posmarować połową malin, mniej niż połową ubitej śmietany i obficie posypać orzechami. Powróżyć z drugim pięterkiem. Przykryć ostatnim blatem i również nasączyć go mlekiem. Na koniec posmarować ciasto z każdej strony cienką warstwą kremu. Odstawić do lodówki.
  9. Masę marcepanową lekko rozgrzać ugniatając w dłoniach. Blat posypać cukrem pudrem i rozwałkować masę na kilkumilimetrową grubość. Przymierzyć ciasto, by sprawdzić czy masa jest wystarczająco szeroka by pokryła całą powierzchnie i sięgnęła do boków. Następnie przełożyć marcepan na ciasto i delikatnie dopasować go do boków. Można wyciąć cienki pasek z marcepanu by zasłonić dół ciasta.
  10. Powierzchnię ciasta można udekorować rozpuszczaną czekoladą, owocami i listkami ziół. ***

*Masa jest dobrze ubita jeśli i na powierzchni możemy napisać Ole – popularne norweskie, męskie imię, czytane ‘Ule’. Zobacz zdjęcie poniżej.

**Śmietanę należy ubić tuż przed podaniem ciasta lub użyć modyfikowanej skrobi ŚmietanFix).

*** Polecam wpisać w Google grafikę ‘marsipankake pynting’. Znajdziecie tam inspiracje to wzorków z czekolady. Ciasto często dekorowane jest także przez wycięcie i zawinięcie masy dośroska i wypełnienie powstałej dziury owocami, tzw. åpen marsipankake. W święto niepodległości Norwegii ciasto dekoruje się małymi flagami i owocami w kolorach norweskiej flagi – truskawki, maliny, borówki amerykańskie.

 

wp-1594164228656.jpgwp-1594164228689.jpg

wp-1594165370564.jpg

Miało być norweskie imię Ole, a chyba z przyzwyczajenia podpisałam się własnym ;P

wp-1594164228569.jpg

Fløtegratinerte poteter

Znudzeni tłuczonymi ziemniakami do obiadu? Fløtegratinerte poteter, czyli ziemniaki zapiekane ze śmietanką i serem to idealne urozmaicenie obiadu, np. przy szczególnych okazjach. Mimo że te ziemniaki to pyszny komfort food, to zrobienie ich jest banalnie proste i nie wymaga żadnych wyszukanych składników.

Taki sposób przyrządzania ziemniaków prawdopodobnie nie narodził się w Norwegii (wydaje mi się, że jadłam je wiele lat temu w USA), jednak są one tu bardzo popularne i lubiane przez wszystkich Norwegów.

wp-1587675805035.jpg

Składniki na ok. 8 porcji:

1 kg ziemniaków

400ml śmietany kremówki lub kwaśnej śmietany kremówki (kremflote lub matflote)

2-4 ząbki czosnku

1 łyżeczka soli

½ łyżeczka pieprzu

Garść startego, żółtego sera

Odrobinę masła lub oleju

  1. Piekarnik nagrzać do 200 stopni.
  2. Ziemniaki obrać i pokroić w plasterki grubości 3-5 ml. Czosnek posiekać lub przecisnąć przez praskę.
  3. W misce wymieszać ziemniaki, śmietankę, czosnek, sól i pieprz.
  4. Płaskie naczynie żaroodporne wysmarować cienko tłuszczem. Ziemniaki z sosem przełożyć do naczynia (plasterki powinny leżeć płasko) i przykryć je folia aluminiową.
  5. Wstawić do piekarnika na 30 min.
  6. Następnie usunąć folie, posypać wierzch ziemniaków serem i piec przez koleinie 20 min. Na koniec ziemniaki powinny być miękkie, a ser lekko przybrązowiony.

wp-1587675804998.jpgwp-1587675804952.jpg

 

 

Wegański „schabowy”

Na tym blogu chcę pokazywać, że na diecie roślinnej można być kulinarnym patriotą! Przedstawiam danie wegańskie, jaki i  męskie, tradycyjne, niedzielne i bliskie serca każdego polaka.

Jest to propozycja na wykorzystanie domowego seitanu z poprzedniego przepisu: Seitan, czyli mięso z mąki. W opisie do tego przepisu możecie przeczytać też o zaskakujących wartościach odżywczych seitanu i czym wyróżnia się spośród roślinnych alternatyw mięsa.

LRM_20190811_174018 (1).jpg

Składniki na 2 duże kotlety:

1 porcja seitanu z tego przepisu: Seitan, czyli mięso z mąki

3 łyżki mąki pszennej

3 łyżki wody

1/2 łyżki sosu sojowego

2 łyżki płatków drożdżowych

½ łyżeczki soli kala namak (można zastąpić zwykłą solą)

Pieprz

½ łyżeczki suszonego czosnku w proszku

Bułka tarta

Olej do smażenia

  1. Ugotowany gluten pokroić na plastry grubości 0,5 cm. Ewentualnie, przed gotowaniem można “wyprany” gluten przekroić na dwie części, spłaszczyć go palcami, uformować w dwa cienkie kotlety i gotować w takiej formie.
  2. Przygotować płaskie 2 miski. Do jednej wsypać bułkę tartą. W drugiej wymieszać 3 łyżki mąki i 3 łyżki wody, płatki drożdżowe, sól kala namak, suszony czosnek, sos sojowy i pieprz. Ciasto powinno mieć bardzo gęstą, ale wciąć płynną konsystencję, gęstszą niż ciasto naleśnikowe.
  3. Osuszone kotlety obtoczyć najpierw w cieście z mąki, a następnie w bułce tartej. Jeśli ciasto/panierka nie chcą się trzymać, przyklepać je palcami.
  4. Na patelni rozgrzać dość dużą ilość oleju. Na średnim ogniu smażyć kotlety z obu stron aż będą chrupiące.
  5. Można odsączyć nadmiar tłuszczu, odkładając usmażone kotlety na ręcznik papierowy.

 

LRM_20190811_174534.jpg

 

LRM_20191013_162217 (1).jpg

Surówka z kapusty kiszonej

Pewnie wujek przy świątecznym stole nafukał by na nas spod wąsów, gdybyśmy śmieli oskarżyć jego żonę o przygotowanie jakiejkolwiek wegańskiej potrawy. Jednak ta i wiele innych polskich potraw, które zamierzam pokazać na tym blogu jest roślinna. Swoją drogą ciekawi mnie, czy gdyby taka suróweczka nie była polska i tradycyjna przypadła by do gustu wujkowi z wąsami, gdybyśmy zaprezentowali mu ja jako „wegańską i bezglutenową, zdrową sałatkę z probiotykami” ;P

Surówka świetnie pasuje do kopytek, klusków śląskich, kotletów i (sele)ryb.

2508-2019-020314267105070494022.jpeg

Składniki:

Dwie garście odciśniętej kapusty kiszonej (200 g)

1 jabłko (100g)

¼ cebuli lub mniej

1 marchewka (100g)

3-5 łyżek oleju (najlepiej rzepakowego)

Dużo mielonego pieprzu

Sól

  1. Odciśniętą kapustę lekko pokroić, by skrócić ją do około 2 cm.
  2. Jabłko i marchewkę zetrzeć na tarce o dużych oczkach (nie obieram ich, ale można to zrobić).
  3. Cebulę obrać i zetrzeć na dużych oczkach lub drobno pokroić.
  4. Wymieszać razem. Dodać dużo mielonego pieprzu i ewentualnie małą ilość soli. Na koniec dodać 3-5 łyżki oleju – tyle by surówka nie była sucha.

 

2508-2019-024367767085605032882.jpeg

Kluski śląskie (bez jaj)

Polskie potrawy mączne to skarbnica wegańskich pyszności! Nie musicie tu kombinować i nic zamieniać. Chociaż wiele gospodyń używa do klusek jajek, to jest ono w nich kompletnie zbędne.

Kluski śląskie charakteryzuje dziurka. Zawsze, gdy chwalę się obcokrajowcom naszym narodowym daniem, to nazywam je „belly button dumplings” – kluski pępuszki. Ta dziurka nie służy tylko ozdobie. „Pępek” pomaga kluskom równo się ugotować i zbiera mnóstwo pysznego sosiku!

Wspomnę (choć pewnie dla każdego jest to oczywiste), że to tradycyjna potrawa śląska, którą je się z roladą (farsz zawinięty w mięso wołowe) i modrą kapusta (gotowana czerwona kapusta). Istnieje nawet legenda o tej potrawie, ma ona tytuł : „Legenda o bramie kluskowej”. W jarskiej wersji polecam kluski z sosem grzybowym i surówką z kiszonej kapusty.

2508-2019-023639965890507512930.jpeg

 

Składniki na ok. 3-4 porcje:

1 kg ziemniaków

mąka ziemniaczana

sól

ewentualnie olej

 

  1. Ziemniaki obrać, opłukać, wstawić do garnka i zaleć wodą. Posolić i gotować do miękkości.
  2. Odcedzić i zostawić bez przykrycia (mogą być na sitku lub w garnku) by odparowały.
  3. Przecisnąć przez praskę do ziemniaków lub przez maszynkę do mięsa. Ewentualnie bardzo dokładnie zgnieść tłuczkiem do ziemniaków. Uwaga! Nie należy ziemniaków blendować!
  4. Do garnka wlać wodę, tak by miała co najmniej głębokość palca (ok. 7 cm). Posolić i zagotować.
  5. Ziemniaki wsadzić do dużej miski i ewentualnie dosolić. Lekko wygładzić powierzchnię, wybrać (tak jakbyśmy kroili tort) 1/4 ziemniaków i odłożyć na bok. Dziurę po ziemniakach napełnić mąką ziemniaczaną.
  6. Odłożone ziemniaki ponownie wsadzić do miski i całą masę zagnieść do uzyskania gładkiego ciasta.
  7. Z ciasta toczyć rękami gładkie kulki wielkości orzecha włoskiego. W każdej kuleczce robić dziurkę przy pomocy palca lub końcówki drewnianej łyżki. Można palce maczać w mące ziemniaczanej jeśli ciasto się klei.
  8. Kluski ostrożnie wrzucać do wrzącej wody. Gotować partiami, po kilka by swobodnie miały miejsce na dnie. Gdy kluski wypłyną na powierzchnię, gotować jeszcze minutę.
  9. Następnie wycedzić i odstawić, na sitko do odcieknięcia. Podawać od razu lub polać je olejem by się nie skleiły.
  10. Ponowne odgrzewanie: można wsadzić kluski na kilka minut do wrzącej wody, ale najlepiej i najwygodniej jest te podgrzać na patelni z sosem.
  11. Podawać z sosem.

 

2508-2019-023762465891732677083.jpeg

2508-2019-022426565878373188016.jpeg